-Eh.. okej-rzuciłem
-Jakim psychopatą?-powiedział zdziwiony chłopak-że ja? nie, nie, ja i psychopata? Cco?
Damon czasem zachowywał się jak duże dziecko, które ciągle papla. Nie wiem nawet jak on szybko może mówić tyle bezsensownych rzeczy. W pomieszczeniu było gorąco. Chmury lekko zasłaniały słońce, przez to w pomieszczeniu nie było tak jasno. W powietrzu stanowczo dało wyczuć zapach metalu i potu. Oprócz tego było zawsze duszno, co było normą w sali treningowej.
-Dobrze, więc co powiecie na walkę na Serfiackie noże?-zaproponowała Cassie szukając wzrokiem po ścianach zawieszonych modeli o przeróżnych wielkości, ostrości, czy kształtach.
-Jest nas troje, będzie trochę nieparzyście.
-Hmm, okej w taki razie-zaczęła Cassandra
-Ja z Cassie, a ty sam- szybko odpowiedział Demon z wielkim bananem na twarzy
-Niech będzie-powiedziałem wybierając pierwszy lepszy nóż z runą-ten, kto spadnie na podłogę, odpada.
Gdy byliśmy gotowi stanęliśmy na odpowiedniej odległości. Walka zaczęła się.
~*~ ok 10 min. później ~*~
Stałem oparty o drewniany filar obok miejsca na walkę wręcz. Łatwo było się domyślić, że przegrałem, ale przynajmniej się starałem. Oglądałam teraz walkę, a raczej zmagania Damona z Cassandrą, która świetnie obchodziła się z mieczem. Chłopak wyglądał raczej jakby błąkał się po po sali, szukając wyjścia, zaś dziewczyna jakby się dobrze bawiła. Cassie wykonała teraz kopniak z pół obrotu wytrącając chłopaka z równowagi,tym samym wytrącając broń. Nefilim poleciał i mocno cisnął o ziemię. Rzadko miałem okazję oglądać tak satysfakcjonującą walkę. Właśnie była godzina 17.45. Za kwadrans miała być kolacja, co mnie przeraziło. Dlaczego? Już boję się co ta wiedź.. znaczy Pani Dolores zrobiła. Do tej pory niezbyt mile wspominam jest ostatnie danie po którym rzygałem jak kot dławiący się kłaczkiem. Szczerze, rzadko czułem potrzebę jedzenia. Nigdy nie miałem jakiegoś wybitnego apetytu.
-Wygrałam-rzuciła w patrząc się na Damona.
-Au, jakbym tego nie zauważył-powiedział obolały chłopak łapiąc się za bolące ramię.
Szczerze mówiąc-nie dziwię mu się. Po tak mocnym kopniaku.
-Dobra, nie wiem jak wy, ale idę chyba odreagować-powiedział przeciągając samogłoski Damon, po czym udał się do drzwi.
-Mamy jeszcze piętnaście minut-odezwałem się w końcu-więc jeśli chcesz możemy jeszcze zawalczyć, o ile masz ochotę.
-Czemu nie-odpowiedziała z lekkim uśmiechem dziewczyna
Po raz kolejny zaczęliśmy rzucać się na siebie z bronią. Dziewczyna sprytnie unikała moich ataków. Walka była niezwykle zacięta. Trudno było mi powiedzieć, kto jest lepszy. Czułem się, jakbym walczył z naprawdę dobrym w walce Nefilim. Miecze wciąż ocierały się o siebie powodując charakterystyczny dźwięk roznoszony przez echo sali. W pewnym momencie trudno było mi wyjaśnić to, co się stało. Nasze nogi zaczepiły się o siebie powodując nagłą i niespodziewaną utratę równowagi oboje polecieliśmy na podłogę, tylko, że Cassie spadła prosto na mnie, co wyglądało dosyć niezręcznie a zarazem komicznie.
Cassandra?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz