wtorek, 12 lipca 2016

Rozdział 3,3 - James -

Christine szybko wybiegła, wmawiając mi że się spóźniła. Powiedziałem coś sam do siebie. Słońce jeszcze nie zachodziło. Postanowiłem wykorzystać wolny czas. No ale nie na naukę. James i nauka? no proszę, to para niczym kot z psem, którzy nienawidzą. Poszedłem na siłownię, w moje ulubione miejsce. Wiatr wiał mi lekko w twarz. Był jak ciepłe kakao w zimną pogodę.
~*~
-Ej, stary, masz może wytrych?-zapytałem w nadziei Jayson'a
-mam się bać?-zapytał podnosząc brew Jayson.
Jayson był czarnoskórym licealistą. Po za tym był moim najlepszym kumplem.
-masz ten wytrych?-powtórzyłem
-da się załatwić-powiedział z uśmiechem chłopak. Jego czarne dredy spadały na jego twarz, po obu stronach głowy spływały krople potu po długim treningu.
-A powiesz mi po co ci ten kawałek metalu?-zapytał sięgając po butelkę wody
-szkoła mi się znudziła będę złodziejem-powiedziałem
-serio?-zapytał
-tak, od zawsze chciałem nim być, od małego kradłem rodzicom karty kredytowe- powiedziałem ironicznie
-naprawdę?-zapytał lekko zdziwiony
-nie-rzuciłem  od razu
Właśnie wziąłem hantle i zacząłem ćwiczyć. Prawie jedną z nich puściłem gdy drzwi otworzyły się z cichym skrzypieniem. Zawsze rozpoznałbym ten skrzyp drzwi siłowni. Lecz to, co przez nie weszło, przeszło moje oczekiwania... Dziewczyna ubrana w różowy dres, w różowych trampkach ze złotym napisem ''star'' z białą podeszwą. Na ramionach spoczywały blond włosy. Widok Pani Dolores by mnie tu nie zdziwił, ale ONA TU?! Może to było dziwne, ale schowałem się z niedaleko stojącą półką.
-James?-zapytał mi już znany babski głos przepełniony słodkością
-Nie, baletnica- odpowiedziałem w ironii
Dziewczyna spojrzała na mnie dużymi oczami.
-Och, kochanie-zaczęła Amber
Odłożyłem hantle mocno zaciśnięte w ręku na półkę. Następnie założyłem kaptur, który zasłaniał moją twarz i po prostu wyszedłem. Nie obchodziły mnie jej prośby.
~*~
Przed wschodem słońca przyszedł wytrych. Z mojej kawalerki do domu Christine były dobre dwie godziny drogi. Narzuciłem na siebie skórzaną kurtkę i ruszyłem bez wahania. Księżyc zaczął wschodzić i pokazywać swoje piękno. Gdy byłem na miejscu zapukałem do drzwi i oparłem się o ścianę, czekając na dziewczynie.
-no, jesteś księżniczko-powiedziałem z sarkastycznym uśmieszkiem na twarzy
-robimy mission impossible?-zapytała z sarkastycznym uśmieszkiem
 
Christine? XD
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.