piątek, 22 lipca 2016

Rozdział 4,2 - James

Ja... P-przepraszam... - wyjąkała
Po naszym pocałunku dziewczyna uciekła. Przez chwilę patrzyłem tylko w stronę w którą uciekła. Czułem się dziwnie... Zależało mi na niej, a teraz nie wiem czy będzie chciała mnie znać. Wstałem czując poczucie winy.
-Cholera-powiedziałem waląc pięścią w drzewo.
Westchnąłem głośno. Wybrałem stronę w którą dziewczyna pobiegła.
-Christine, ja nie chciałem żeby tak wyszło-wołałem chodząc po ciemnym lesie.
Po godzinie chodzenia po lesie wróciłem do kawalerki. Przeglądałem posty na Facebooku. Jeden od Amber. Pisała o jutrzejszym pikniku klasowym, by załagodzic ostanie wydarzenia. Wszyscy zostali zaproszeni. Nie myśląc długo, poszłem spać olewając całą sprawę. Problem w tym, że nie mogłem zasnąć, co zdarza mi się dość żadko. Myślałem co jej jutro powiem, gdy ją zobaczę. Myślałem całą noc, patrząc w jakże ciekawy sufit.
~*~
Wstałem około południa. Słońce zaglądało wesoło przez okno, było dość gorąco. Wydarzenie miało się odbyć o 16:00, przy lesie w miejscu do robienia ogniska. Dobrze wiedziałem gdzie to jest. Jak byłem mały, często tam przychodziłem tam bez ojca, a właściwie by schować sie przed nim. Podreptałem w stronę szafy, po czym ją otworzyłem. Nie miałem zbyt wiele do wyboru: ubrałem zwykłe jeansy, białą koszulkę z kołnierzem i czarną skórzaną kurtkę. Może nie ubrałem się jak modelka, to nie Project Runway. Poszłem na piknik. Słońce dzisiaj paliło, wiatru prawie nie było, na niebie można było zobaczyć niezbyt miło wyglądające szare jak kawałki krzemienia chmury, zbliżające się w stronę miasta.

Chistineee!
Szory że krótkie :C 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.