Spojzałam bezemocjonalnie na przybysza. Na twarzy bruneta zaistniał szeroki, sarkastyczny uśmieszek, zauważyłam również, że trzyma coś za plecami. Kątem oka dostrzegłam godzinę
na telefonie, równa północ.
- Niezłe wyczucie czasu. - odparłam, przeciągając się. Niechętnie zwlokłam się z łóżka, siadając na jego rogu. - Po co tu przyszedłeś? - dodałam, robiąc podejrzliwą minę.
- Chciałem tylko powiedzieć... - zaczął, robiąc "dramatyczną pauzę". - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! - skończył, wyciągając zza pleców ogromną czekoladę.
- Co? Serio? Skąd wiedziałeś? - spytałam, mimowolnie się uśmiechając. James wręczył mi czekoladę z triumfującym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
- Chyba zbyt dużym drukiem napisałaś to na kalendarzu w kuchni. - wzruszył ramionami.
- Dzięki. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział. - odpowiedziałam , kładąc prezent na szafce. Westchnęłam cicho, patrząc spode łba na bruneta.
- Dlaczego? Przecież takie rzeczy się świętuje! - udawanie się obruszył.
- Po prostu nie chciałam - odburknęłam cicho, spuszczając wzrok. Chłopak spojrzał na mnie z zaciekawieniem, po czym się uśmiechnął.
- Mogę cię na chwilę porwać? - zapytał po chwili milczenia.Nie wiedziałam za bardzo o co mu chodzi, dlatego pozostawiłam sobię chwilę na interpretację jego słów.
- Mam nadzieję, że nie jesteś gwałcicielem. - uniosłam prawą brew w podejrzliwym geście.
- Podobno umiesz się obronić. - sarkastycznie się wyszczerzył, wychodząc przez okno. Z zewnątrz spojrzał na mnie jak na wariatkę, więc w końcu wyszłam za nim. Przez dłuższą chwilę szliśmy przez las w milczeniu, inną drogą niż zwykle. Kiedy wyszliśmy ze znajomego mi już lasu na skrytą w mroku nocy polankę, odważyłam się w końcu zapytać.
- Gdzie właściwie idziemy? - spytałam, przez zżerającą mnie ciekawość. Brunet przeniósł swoje spojrzeniie z odległego horyzontu na mnie.
- To ma być niespodzianka. Zazwyczaj utrzymuje się je w tajemnicy. - wzruszył ramionami, znów wpatrując się w dal.
- Nienawidzę niespodzianek. - fuknęłam, krzyżując ręce na piersi.
- Mogę ci tylko powiedzieć, że już niedaleko. - kątem oka zobaczyłam, jak delikatnie się uśmiecha, ze spojrzeniem utkwionym gdzieś tam. Spróbowałam dostrzec coś, w co on się wpatrywał, lecz przed nami widziałam tylko pagórek, z prześlicznym, ogromnym dębem na samym jego końcu. Zdziwiłam się, kiedy James zaczął prowadzić mnie w jego kierunku. Co niby było ciekawego w jakimś dębie? Gdy wyszliśmy na sam " szczyt, dotarło do mnie, po co mnie tu przyprowadził.
Moim oczom ukazał się bardzo piękny, a zarazem niespotykany krajobraz. Koniec pagórka zakończony był skalistym brzegiem, a z jego szczytu widać było całe miasto, zatopione w czerni i mroku nocy. Większość budynków była oświetlona, dzięki czemu dawało to niesamowity efekt, z takiej odległości. Dodatkowo, gwiazdozbiór stąd wydawał się o wiele piękniejszy. Wszystkie gwiazdy były bardzo dobrze widoczne, a pośród nich ukazała się niebiesko - zielona zorza polarna.
- Wow... - piwiedziałam tylko ściszonym głosem. James, zatopiony w promiennie sarkastycznym uśmieszku, posłałkoc, i kazał mi na nim usiąść.
- I jak? - zapytał wyraźnie zadowolony brunet, z triumfującym uśmiechem na twarzy.
- Czemu pytasz? - odparłam, zakładając ręce na kolanach. W zamyśleniu obserwowałam niebo. Księżyc wyraźnie wskazywał na to, że niedługo miała być pełnia.
- Bo to jest ta niespodzianka. Chciałbym poznać twoją opinię. - odpowiedział, wzruszając ramionami.
- Tu jest niesamowicie. - wykrztusiłam z siebie. James sarkastycznie się uśmiechnął, co zauważyłam kątem oka. Wolno przysunął się do mnie. Odwróciłam głowę, mierząc chłopaka zaciekawionym spojrzeniem. Brunet przysunął głowę bliżej, po czym delikatnie uniósł mój podbródek i zbliżył swoje usta do moich. Nie zdążyłam zareagować, kiedy nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. W połowie jednak dostałam impuls, który mówił, żeby przestać. Nie wiedzieć, czemu, posłuchałam go. Przerwałam pocałunek i szybko wstałam, spanikowana.
- Ja... P-przepraszam... - wyjąkałam. Zupełnie straciłam nad sobą panowanie, i... uciekłam. Po prostu uciekłam, jak tchórz...
James?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz