piątek, 30 czerwca 2017

Rozdział 1 - Seth

 Złote promienie słońca wpadały przez okno do jasnego pokoju. Wiatr lekko poruszał fioletowymi zasłonami, a te opadały i znów się podnosiły. W pokoju unosił się zapach jakby świeżości. Siedziałem w rogu pokoju na łóżku, lekko opierając głowę na miękkich poduszkach. W ręce trzymałem serfiacki nóż, dokładnie mu się przyglądając. Światło odbijało się od noża. Opuszkami palców delikatnie przejechałem po wygrawerowanym inratze. Xafiz był moim ulubionym nożem serfiackim. Często oglądałem moją broń dokładnie, lubiłem powracać do starych wspomnień, walk. Czułem się, jakbym odkrywał coś na nowo. Wstałem lekko podpierając się o łóżko. Za chwilę będzie zachód słońca. Włożyłem Xafiz do pasa na noże. Były tam jeszcze inne, mniejsze noże i sztylety. Narzuciłem na siebie skórzaną kurtkę. Wzrokiem powędrowałem do drzwi, które lekko się uchylały. Na początku myślałem, że to przeciąg, lecz przez uchylone drzwi pokoju wszedł Vladimir I, kot władający instytutem. Ta kupka sierści była tak gruba, że ledwo się unosiła. Z gracją uniósł pyszczek i popatrzył na mnie lekceważąco dwukolorowymi oczami.
-nie mam teraz czasu Gruby-powiedziałem omijając kota, kierując się do drzwi.
Pokierowałem się ciemnym korytarzem. Ściany instytutu miały kolor śniegu , a zdobiły je obrazy, zwykle przedwiecznych Nefilim, lub Anioła Razjela. Stanąłem przed windą i wcisnąłem przycisk. Winda nie była w najlepszym stanie, gdyż instytut ma parę dobrych lat. Popatrzyłem się przez okno. Słońce gubiło się za chmurami głównie w odcieniach różu, bieli i żółci. Za chwilę powinna być noc, pora demonów. Nim zdążyłem się zorientować winda już na mnie czekała.
~*~
W lesie było ciemno, panował nieprzenikalny mrok. Właściwie nie wiem, dlaczego wybrałem tę miejsce do polowania na demony, instynktownie tam poszedłem. Liście pod moimi nogami szeleściły, jakbym stąpał po kościach, a one łamały by mi się od butami.Niespodziewanie zobaczyłem ruch, jakby czarne stworzenie przenikające pomiędzy krzewami. Płynnym ruchem wyjąłem serfiacki nóż i wypowiedziałem jego imię. Od rękojeści aż po ostrze nóż jarzył się lekkim, błękitnym światłem. Odgarnąłem garść krzewów i zobaczyłem tam czarną, smolistą postać. Przestraszona, wiła się i próbowała uciec. Dźgnąłem ją nożem i demon już nie żył. Co dziwne, nie atakował mnie, co rzadko się zdarzało  jak na ten gatunek. Jeszcze zanim demon całkowicie zginął zauważyłem strzałę w jego oczodole. 
-Drugi Nefilim? -pomyślałem.
Odwróciłem się i zobaczyłem...

Cassie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS
x x x x x x x.