-nie mam teraz czasu Gruby-powiedziałem omijając kota, kierując się do drzwi.
Pokierowałem się ciemnym korytarzem. Ściany instytutu miały kolor śniegu , a zdobiły je obrazy, zwykle przedwiecznych Nefilim, lub Anioła Razjela. Stanąłem przed windą i wcisnąłem przycisk. Winda nie była w najlepszym stanie, gdyż instytut ma parę dobrych lat. Popatrzyłem się przez okno. Słońce gubiło się za chmurami głównie w odcieniach różu, bieli i żółci. Za chwilę powinna być noc, pora demonów. Nim zdążyłem się zorientować winda już na mnie czekała.
~*~
W lesie było ciemno, panował nieprzenikalny mrok. Właściwie nie wiem, dlaczego wybrałem tę miejsce do polowania na demony, instynktownie tam poszedłem. Liście pod moimi nogami szeleściły, jakbym stąpał po kościach, a one łamały by mi się od butami.Niespodziewanie zobaczyłem ruch, jakby czarne stworzenie przenikające pomiędzy krzewami. Płynnym ruchem wyjąłem serfiacki nóż i wypowiedziałem jego imię. Od rękojeści aż po ostrze nóż jarzył się lekkim, błękitnym światłem. Odgarnąłem garść krzewów i zobaczyłem tam czarną, smolistą postać. Przestraszona, wiła się i próbowała uciec. Dźgnąłem ją nożem i demon już nie żył. Co dziwne, nie atakował mnie, co rzadko się zdarzało jak na ten gatunek. Jeszcze zanim demon całkowicie zginął zauważyłem strzałę w jego oczodole.
-Drugi Nefilim? -pomyślałem.
Odwróciłem się i zobaczyłem...
Cassie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz