- James, poczekaj! - krzyczała blondynka, biegnąc w szpilkach w naszą stronę. Przewróciłam oczyma, kiedy brunet na nią zaczekał. Założyłam ręce na piersi, wiedząc, co ona chce zrobić. Mogłam tylko mieć nadzieję, że James na to nie pozwoli. Jeżeli tak, nie mam zamiaru więcej się z nim spotykać.
Dziewczyna podeszła do niego na tyle blisko, że nie chciałam już na to patrzeć. Odwróciłam się, chcąc już iść.
- Dziękuję, że przyszedłeś. - powiedziała milutkim głosem, jeżdżąc palcem po jego torsie. James odrzucił ją i bez słowa odszedł, ciągnąc mnie za rękę. Kątem oka spojrzałam na blondynkę. Zauważyłam, jak jej kolor oczu zmienia się na zielony, zupełnie jak u... canimy! Natychmiast odwróciłam chłopaka. Kiedy spojrzał w tamtą stronę, Amber już nie było.
- O co ci chodzi? - spytał, patrząc na mnie z poirytowaniem.
- Nic. - odparłam cicho, jak gdyby nigdy nic, rozglądając się dookoła. Brunet nie zastanawiał się dłużej i jak gdyby nigdy nic, w milczeniu dotarliśmy pod mój dom. Otworzyłam drzwi, odwróciłam się i zdjęłam skórzaną kurtkę z ramion, po czym rzuciłam ją w stronę James'a.
- Dzięki. - delikatnie się uśmiechnęłam, wchodząc do domu. Przed tym jeszcze chłopak zdążył podejść do mnie od tyłu, odwrócić mnie i złapać mnie w tali. Przyciągnął mnie do siebie, spojrzał prosto w oczy, po czym nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku niczym z filmu romantycznego. Rękoma objęłam jego szyję i kontynuowałam pocałunek.
- Nie ma za co. - szelmowsko się uśmiechnął, zmienił postać w wilczą i uciekł cwałem przez las. Jego sylwetka stawała się coraz bardziej ciemna, a niedługo potem zniknęła za drzewami. Jeszcze chwilę patrzyłam na horyzont, ale zaraz odwróciłam się i weszłam do domu. Otworzyłam drzwi do sypialni, wtedy poczułam, jak ogarnia mnie fala zmęczenia. Było już dość późno, więc padłam na łóżko i jak nigdy, po chwili zasnęłam.Obudziłam się rano, a przynajmniej myślałam, że było rano. Spojrzałam na zegar naprzeciwko mojego łóżka, i mocno się pomyliłam. Było już po czternastej. Szybko wstałam, wzięłam prysznic i ubrałam pierwsze lepsze ciuchy z szafy. Postanowiłam, że tym razem też zjem na mieście. Wzięłam czerwone trampki na koturnie, skórzaną kurtkę i wyszłam. Zamknęłam drzwi na klucz. Gdy zeszłam ze schodków, usłyszałam szmery za krzakiem. Przygotowana, aby naskoczyć na napastnika, wskoczyłam w krzaki. Niefortunnie, za nimi była górka, i stoczyłam się razem z jakimś chłopakiem z górki. Gdy byliśmy na samym dole, spostrzegłam, że to James. W końcu zatrzymaliśmy się. Leżałam na nim z grobową miną. Po chwili wybuchłam niekontrolowanym śmiechem.
James? xD