piątek, 30 czerwca 2017

Rozdział 1,2 - Cassandra

Brak komentarzy:
     Przez wielkie okna rozpościerające się aż po koniec pomieszczenia wpadały promienie słoneczne, oświetlając całą salę treningową, pustą, jak zawsze o tej porze. W powietrzu unosił się zapach metalu i pachnidełek Cecily, które z resztą czuć było w prawie każdym zakątku Instytutu. Przez uchylone okno do środka dostawał się wiatr, który lekko rozwiewał moje jasne włosy. Sala treningowa wydawała się być dość duża, jednak w praktyce, kiedy przychodziło do treningu, miejsce i przestrzeń jakby umykało wraz z rosnącą adrenaliną. W kącie leżało parę drewnianych kołków, długie miecze oznaczone runami i stare, zniszczone noże serafickie. Na przeciwległej ścianie zawieszone były drewniane półki, na których leżały strzały i łuki, a zaraz obok znajdowały się wieszaki z nożami serafickimi. Niektóre z nich już naznaczone były runami, inne zaś nie. Oprócz paru worków do boksowania, w pomieszczeniu nie znajdowało się już praktycznie nic.
     Założyłam kosmyk włosów za ucho, kiedy poczułam delikatne łaskotanie na twarzy, i ponownie skupiłam się na struganiu strzał. Moja poprzednia kolekcja kurczyła się tak szybko, jak i została zrobiona, więc zmuszona byłam stworzyć nową. Nie to, żebym narzekała, bo to zajęcie nie sprawiało mi trudności, a nawet dawało trochę satysfakcji, ale trzeba było poświęcić na to trochę czasu. Kątem oka dostrzegłam zachodzące słońce, które dało mi do myślenia, żebym się pospieszyła, bo Dolores nie lubiła, gdy ktoś spóźniał się na kolację. Szczególnie zdziwił mnie fakt, że siedziałam tutaj praktycznie od południa. Kiedy uniosłam kolejną strzałę, dotarł do mnie dźwięk otwieranych drzwi, przez co tak szybko, jak ją chwyciłam, tak szybko upuściłam.
- Hej, laleczko. Jestem aż tak straszny? - spytał dobrze znany mi, męski głos.Wyraźnie zirytowana uniosłam strzałę i bez słowa powróciłam do czynności, którą wcześniej wykonywałam. Wiedziałam, że Damon coś wykombinuje, i nie myliłam się.
- A gdzie chociażby ''cześć''? - nim się obejrzałam, chłopak był tuż za mną, opierając głowę na moim ramieniu. Podskoczyłam, bo jak zwykle poruszał się bezszelestnie. Cholera, znowu się wystraszyłam, i przy okazji zapewne zbłaźniłam.
- Przeszkadzasz mi. A, no i, przypomnij mi, która godzina? - stwierdziłam, dyskretnie stając brunetowi na stopie, przez co na chwilę odczepił się, wydając z siebie cichy syk.
- Nie lubię, jak to robisz. Mam już dwa siniaki, męska bokserko. - fuknął niezadowolony, cicho wzdychając. Zachichotałam pod nosem. - Siedzisz tu dokładnie sześć godzin, więc wiesz, Dolores wolałaby, żebyś była punktualnie.
- Łapię. Poza tym, sam się prosisz. Nie każę ci się o mnie opierać. - burknęłam, zawadiacko się szczerząc.
- Co ja poradzę, Laleczko, że twoje włosy pachną miodem. - wzruszył ramionami.
- Jedyne, na co radzę ci mieć wpływ, to to, żebyś przestał mnie tak nazywać. Cholera, nie nazywam się Barbie! - spojrzałam na niego morderczym wzrokiem, odkładając strzałę na stosik pozostałych. Nie musiałam patrzeć na Damona, by wiedzieć, że uśmiecha się z satysfakcją.
- Ale twoje włoooosyy... No, dobra. Lepiej się pospieszmy, bo pójdziemy na polowanie głodni. - powiedział brunet, ciągnąc mnie za rękę.
- Jedyna słuszna uwaga. - zaraz po tym stwierdzeniu wskoczyłam na plecy chłopaka, po czym dyskretnie udaliśmy się do jadalni.
     Po kolacji wymknęłam się Damon'owi i poszłam krętymi korytarzami w stronę swojego pokoju, który był jednym z najbardziej oddalonych sypialni w Instytucie. Po drodze mijałam różne trofea i obrazy zawieszone na ścianach, oświetlane jedynie przez ścienne lampki, które dodawały tajemniczości i mroku ciemnym korytarzom. Nie mogło zabraknąć również plagiatu obrazu Kielichu Anioła, oraz znanego Kielicha we własnej, skopiowanej osobie. Słyszałam, że to samo jest w każdym Instytucie, co w sumie mnie nie dziwiło w ani jednym procencie. Kiedy w końcu dotarłam do pokoju, szybko wzięłam prysznic i ubrałam czarny strój na polowania. Następnie wróciłam przez dobrze znane mi korytarze do sali treningowej po łuk oraz nową kolekcję strzał. Tutaj też miałam czekać na Damon'a, który zjawił się, jak zawsze, spóźniony.
- O nie. - mruknął pod nosem, kiedy podszedł bliżej. - Związałaś włosy.
- Co w tym dziwnego? - zaśmiałam się, gdy chłopak przepuścił mnie pierwszą przez ogromne drzwi wejściowe Instytutu.
- Nie mam czego wąchać. - stwierdził z rozdrażnieniem, zaczepiając mi kosmyk włosów za ucho. - Cecily powiedziała, że mamy iść do lasu, podobno zauważono tam podejrzaną aktywność demonów. Wysłała tam też jednego typka, ale nie sądzę, żebyśmy spotkali go w tak dużym lesie. - powiedział, zupełnie zmieniając temat. Zastanawiało mnie tylko, czy zrobił to celowo, czy może nieświadomie.
- Okej? Będziemy się rozdzielać, bo to dość duży teren? - spytałam z czystej ciekawości.
- A co, jak będę się bać? Nie pomyślałaś o tym? - burknął, wyraźnie rozbawiony. - Okej, zanim zdążysz coś powiedzieć, albo przyprawisz mnie o kolejnego siniaka, to tak, rozdzielamy się. Wiedziałaś, że naprawdę zrobiłaś mi trzeciego siniaka? - czasem naprawdę dziwiło mnie, ile Damon potrafił mówić w ciągu paru sekund. W przeciwieństwie do mnie, rzecz jasna. Odpowiedziałam mu jedynie rozbawionym uśmiechem i cichym prychnięciem.
     Po paru minutach drogi pieszo, dotarliśmy do wspomnianego wcześniej lasu. Było tu ciemno i dość chłodno, mimo dodatniej temperatury. Słyszałam gdzieniegdzie pohukiwania sów i ciche śpiewy ptaków, które jeszcze nie spały. Przez korony drzew widziałam przebijający się księżyc, prawie w pełni. Rozdzieliliśmy się praktycznie na początku ścieżki, więc miałam sporo czasu na nasłuchiwanie podejrzanych dźwięków demonów i rozmyślania. Chcąc być w gotowości, wyjęłam łuk i strzałę z pochwy, cały czas patrolując teren. W pewnej chwili usłyszałam podejrzany szmer, który wyłapałam praktycznie od razu. Nie musiałam długo czekać na to, żeby demon wyskoczył na mnie zza krzaka. Natychmiast naciągnęłam łuk i wystrzeliłam, trafiając prosto w oko. Dotarło do mnie zawodzenie i jęki trafionego demona. Z zamiarem podejścia bliżej, żeby dobić zmiennokształtnego, dostrzegłam druga postać, wyglądającą na człowieka. W pewnym momencie wbił ostrze w demona, po czym jakby natychmiast odwrócił się w moją stronę. Byłam prawie pewna, że to Nocny Łowca, stwierdzając po jego sztylecie.
- Niezły strzał. - rzucił tylko, przez co zmuszona byłam podejść bliżej. Od razu do głowy przyszły mi słowa Damon'a, o typku, którego wysłała Cecily przed nami.
- Dzięki. - odparłam oschle, wyciągając z trupa strzałę ociekającą czarnym płynem. Nie minęła sekunda, zanim demon zniknął, wracając z powrotem do piekła. Tym razem na dobre. - Mogę poznać chociaż twoje imię? - dodałam nieco przyjaźniej.
- Seth. Jak to możliwe, że jeszcze się nie znamy? - nieznajomy uniósł prawą brew w pytającym geście.
- Cassandra. O ile jesteś z Londyńskiego Instytutu, to nie mam pojęcia. - delikatnie się uśmiechnęłam, i słysząc kolejny szmer, z powrotem naciągnęłam łuk, gotowa strzelać. Ku mojemu zaskoczeniu, z krzaków wyszedł Damon.

Seth?

Rozdział 1 - Seth

Brak komentarzy:
 Złote promienie słońca wpadały przez okno do jasnego pokoju. Wiatr lekko poruszał fioletowymi zasłonami, a te opadały i znów się podnosiły. W pokoju unosił się zapach jakby świeżości. Siedziałem w rogu pokoju na łóżku, lekko opierając głowę na miękkich poduszkach. W ręce trzymałem serfiacki nóż, dokładnie mu się przyglądając. Światło odbijało się od noża. Opuszkami palców delikatnie przejechałem po wygrawerowanym inratze. Xafiz był moim ulubionym nożem serfiackim. Często oglądałem moją broń dokładnie, lubiłem powracać do starych wspomnień, walk. Czułem się, jakbym odkrywał coś na nowo. Wstałem lekko podpierając się o łóżko. Za chwilę będzie zachód słońca. Włożyłem Xafiz do pasa na noże. Były tam jeszcze inne, mniejsze noże i sztylety. Narzuciłem na siebie skórzaną kurtkę. Wzrokiem powędrowałem do drzwi, które lekko się uchylały. Na początku myślałem, że to przeciąg, lecz przez uchylone drzwi pokoju wszedł Vladimir I, kot władający instytutem. Ta kupka sierści była tak gruba, że ledwo się unosiła. Z gracją uniósł pyszczek i popatrzył na mnie lekceważąco dwukolorowymi oczami.
-nie mam teraz czasu Gruby-powiedziałem omijając kota, kierując się do drzwi.
Pokierowałem się ciemnym korytarzem. Ściany instytutu miały kolor śniegu , a zdobiły je obrazy, zwykle przedwiecznych Nefilim, lub Anioła Razjela. Stanąłem przed windą i wcisnąłem przycisk. Winda nie była w najlepszym stanie, gdyż instytut ma parę dobrych lat. Popatrzyłem się przez okno. Słońce gubiło się za chmurami głównie w odcieniach różu, bieli i żółci. Za chwilę powinna być noc, pora demonów. Nim zdążyłem się zorientować winda już na mnie czekała.
~*~
W lesie było ciemno, panował nieprzenikalny mrok. Właściwie nie wiem, dlaczego wybrałem tę miejsce do polowania na demony, instynktownie tam poszedłem. Liście pod moimi nogami szeleściły, jakbym stąpał po kościach, a one łamały by mi się od butami.Niespodziewanie zobaczyłem ruch, jakby czarne stworzenie przenikające pomiędzy krzewami. Płynnym ruchem wyjąłem serfiacki nóż i wypowiedziałem jego imię. Od rękojeści aż po ostrze nóż jarzył się lekkim, błękitnym światłem. Odgarnąłem garść krzewów i zobaczyłem tam czarną, smolistą postać. Przestraszona, wiła się i próbowała uciec. Dźgnąłem ją nożem i demon już nie żył. Co dziwne, nie atakował mnie, co rzadko się zdarzało  jak na ten gatunek. Jeszcze zanim demon całkowicie zginął zauważyłem strzałę w jego oczodole. 
-Drugi Nefilim? -pomyślałem.
Odwróciłem się i zobaczyłem...

Cassie?

''"Nie ma nic groźniejszego od człowieka ogarniętego żądzą zemsty. Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku. A u mnie rana jest codziennie świeższa."

Brak komentarzy:
IMIĘ: Cassandra Vivian
PRZEZWISKO: Cassie, Viv
NAZWISKO: Carstaris
WIEK: 17 lat
PŁEĆ: Kobieta
ORIENTACJA: Heteroseksualna
GŁOS: Lacey Sturm
PARTNER: Brak.
RODZINA: Bliscy Vivian zazwyczaj byli wymagający i zajęci dobrym mieniem nazwiska oraz poświęcania się ''dla ojczyzny''. Zawsze sprawiali wrażenie dobrych, jednak nie byli zbyt opiekuńczy i nie owijali w bawełnę. Mimo to, w ich rodzinie nigdy nie było źle, a rodzice zapewniali dzieciom odpowiednie wykształcenie.
- Matka [Victoria Carstaris] - Bywa nadopiekuńcza, jednak Cassie wie, że matka ją kocha i odwzajemnia jej uczucia.
- Ojciec [William Carstaris] - W przeciwieństwie do rodzicielki, William dba o wykształcenie i umiejętności swoich dzieci. Dlatego też Vivian jest jedną z lepszych Nocnych Łowczyni. 
- Brat bliźniak  [Alexander Carstaris] - umarł podczas porodu.
- Starsza siostra [Katherine Carstaris] - przeprowadziła się do Idrisu, przez co rzadko kiedy rozmawiają.
APARYCJA: Cassandra zdecydowanie odznacza się dość szczupłą i wysportowaną sylwetką, wyrzeźbioną przez całą masę treningów. Jej wzrost jest raczej przeciętny, choć i tak uważa się zdecydowanie za niską. Ma dość jasną karnację, co dodatkowo dodaje jej uroku. Delikatna uroda dziewczyny z pewnością sprawia, że jest wyjątkowa, lecz ona z pewnością tak tego nie odbiera. Ma jasne, gęste i błyszczące włosy sięgające piersi oraz błyszczące jak dwie gwiazdy na niebie, czarne oczy, które zdecydowanie wyróżniają ją spośród innych łowców. Wielu twierdzi, że jej spojrzenie bywa hipnotyzujące i wręcz mroczne, kiedy bliżej się przyjrzymy. Posiada również pełne, malinoworóżowe usta i zgrabny, zaokrąglony nosek. Naturalne, długie rzęsy lubi podkreślać niedużą warstwą tuszu, tak samo jak zazwyczaj naturalnie maluje swoje usta. Jej gęste, ciemnobrązowe brwi nadają jej bardziej pewny siebie wygląd, co teoretycznie mija się z osobowością Vivian. Na prawym ramieniu widnieje tatuaż w kształcie węża, który ciągnie się wzdłuż jej dłoni, aż do łokcia. Plecy Cassie zdobi tatuaż z pięcioma odlatującymi ptakami, który symbolizuje każdego jej członka rodziny. Na co dzień ubiera się dość zwyczajnie, lubi czasem założyć dziewczęcą sukienkę, jednak jako łowczyni ubiera czarne, obcisłe koszulki i jeansy, lub ciemne sukienki. Zawsze jednak nosi przy sobie naszyjnik mechanicznego aniołka, który został wykuty na jej narodziny przez nieznajomą jej czarownicę.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Znamię w kształcie pioruna na prawej ręce, dwa tatuaże.
CHARAKTER: Vivian to zwykła dziewczyna wyróżniająca się dosyć wrażliwą osobowością i trudnym charakterem. Czasami wydaje się być oschła i nieczuła na potrzeby innych, jednak każdy, kto pozna ją bliżej może śmiało rzec, że to nieprawda. Jeżeli zechce, potrafi być wredna i arogancka, sprawiać wrażenie pewnej siebie buntowniczki, której zupełnie nic nie obchodzi. Najczęściej zamyka się w sztucznej powłoczce, ukazując tylko częściowo swoją prawdziwą naturę. Brzmi to banalnie, nieprawdaż? Łatwo zyskuje zaufanie innych, jednak z jej zyskaniem jej wiarygodności i prawdziwości idzie nieco trudniej, a poprzez ''nieco'' mam na myśli to, że zawiodła się na innych wielokrotnie i nie jest zbyt otwarta na kolejne upadki. Nierzadko to, że oszczędza sobie nieprzyjemności nie oznacza, że cię lubi - często wręcz na odwrót. Nie lubi dużych zbiegowisk ludzi,  dlatego iż jest raczej z reguły samotniczką. Potrafi być okropnie uparta, nigdy nie dając za wygraną - wyciągnie z ciebie dosłownie wszystko, jeżeli będzie tylko chciała. Nigdy nie zaprzestaje na porażce i daje z siebie wszystko, nawet jeżeli niebo przeciwstawia się jej, ona nie przestaje walczyć o swoją rację. Nie jest jedną z tych osób, które cenią po wyglądzie, woli raczej zobaczyć, jak ludzie zachowują się w trudnych sytuacjach. Ma swoją godność i bardzo przywiązuje się do bliskich osób. Mimo, iż nie wygląda na taką, która się przywiązuje, nie bawi się uczuciami innych w sposób, aby ich zranić. Zawsze stara się zgrywać pewną siebie i twardą, nie daje po sobie poznać słabości nawet w najgorszych sytuacjach, a przynajmniej zawsze stara się kontrolować swoje emocje. Walczy do ostatniej kropli krwi, niezależnie od tego, czy przelewa swoją, czy krew przeciwnika. Z opisu mogłoby wynikać, że jest niezwykle pewna siebie, jednak w głębi duszy jest naprawdę wrażliwa i nieśmiała, a ciągłe udawanie bardzo często sprawia jej trudność przez jej naturę. Cassie czasami bywa staroświecka, przed oczyma niekiedy pojawia jej się obraz wielkiej, szczęśliwej rodziny, jednak samo myślenie o tym powoduje u niej smutek. 
INNE:
- Ma uczulenie na srebro, dlatego zazwyczaj nie nosi żadnej biżuterii
- Od najmniejszych lat uczona była języka francuskiego, japońskiego i norweskiego
- Potrafi grać na skrzypcach i fortepianie
- Kocha czytać stare książki
- Świetnie strzela z łuku
- Przez pewną chorobę odziedziczoną po jej pradziadku, Cassandra musi co jakiś czas zażywać yin fen, które wyniszcza ją od środka. Odstawienie leku spowoduje dosyć szybką śmierć
- Układa teksty piosenek oraz nuty do nich, kiedy naprawdę jej się nudzi, jednak nigdy żadna z jej piosenek nie ujrzała światła dziennego. Zatrzymuje je dla siebie
- Przez zażywanie yin fen nigdy nie będzie mogła mieć dzieci
- Ma kotkę Nevę rasy syberyjskiej. 


,,To nie ciemność jest straszna, tylko ludzie, którzy są nią ogarnięci''

Brak komentarzy:

IMIĘ: Seth
PRZEZWISKO:-
NAZWISKO:  Blackthorn
WIEK: 18 lat
PŁEĆ: Mężczyzna
ORIENTACJA: Heteroseksualny
PARTNER: Brak.
RODZINA:
- Matka [Anebelle Blackthotn] -do tej pory nie wiadomo, czy żyje.
- Ojciec [Lucian Blackthorn] - zaginął podczas ataku demonów w Idrysie.
- Siostra  [Samantha Blackthorn] -Mieszka w instytucie w Los Angeles
APARYCJA: Seth nie wyróżnia się wyglądem od innych chłopaków w jego wieku: 
Kruczoczarne, rozwichrzone włosy,smukła i wysportowana sylwetka. W złotych oczach niczym gwiazdy często można dostrzec upór i pewność siebie lub zatracić się w zupełności.
Seth nie ma jakiegoś wyszukanego stylu- wystarczy mu wszystko to, co czarne, oraz obowiązkowo - ulubiona skórzana kurtka. W lewych uchu można dotrzeć czarny niczym smoła kolczyk. 
Często pod oczami można zauważyć dołki, z powodu niewyspania. Mówiłam, że jest wysoki? Mierzy ok. metr osiemdziesiąt. Ciało chłopaka jest pokryte wieloma białymi kreskami -bliznami 
od walk. Jednak chłopak nie przejmuje się tym a każdą z blizn traktuje jako ważną pamiątkę. 
Prócz tego po jego ciele wije się mnóstwo run-prostymi i tymi zawiłymi.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: -Blizna w kształcie strzały na szyi.
CHARAKTER: Charakter Seth'a jest dość trudny i nieznośny. Często działa gwałtownie, bez większego przemyślenia, przez co może krzywdzić tych, na których mu zależy. Sam 
podejmuje ciężkie wybory, kierując się rozsądkiem i jego doświadczeniem. Zazwyczaj woli działać sam, nie zawsze według ustalonego planu. Jest raczej typem samotnika, nie lubi przebywać w dużym gronie ludzi, woli ,,pozostać sam ze swymi myślami''. Odwaga, którą się cechuje chłopak jest 
niezwykła, gdyż potrafi się poświęcić dla innej osoby, gdyż sam uważa, że jest nieważny i niepotrzebny. Mogło by się wydawać wręcz, że chłopak jest pogrążony w depresji, ale to nie prawda, iż ma poczucie humoru, lecz nie okazuje go za bardzo. Upartość, która jest nieodłącznym 
elementem chłopaka, z mieszanką cynizmu czy złośliwości tworzy chodzącą bombę. Nie mówi to, co myśli, gdyż nie chce urazić innych swoimi przemyśleniami. Trudno jest mu zaufać drugiej osobie, jest nieufny. Czasem trudno jest mu utrzymać w sobie te wszystkie emocje, przeżycia czy wspomnienia, przez co odreagowuje treningami. Nigdy do tąd nie zdarzyło mu się wzruszać, uważa, że dobry nocny łowca jest twardy, bezlitosny dla demonów. Nie ocenia ludzi po tym, jak wyglądają, zachowują się i wyrażają, woli raczej sam poznać ludzi lepiej, choć nie zawsze idzie z tym łatwo.  Małomówność nie pomaga mu z kontaktami z drugą osobą. Wydaje się być ciągle zamknięty w sobie, przez co trudno jest z nim zwyczajnie porozmawiać.Seth jest często zmyślony i wręcz 
pogrążony w swoich myślach. Bywa wtedy bardzo tajemniczy. Rzadko kiedy, a raczej nigdy odpuszcza sobie postawionego wcześniej celu, do którego stara się dotrzeć za wszelką cenę.
 Chłopak wydaje się zupełnie nieczuły na cierpienie czy ból innych.
Choć pod grubą warstwą arogancji, sarkazmu i ironii jest zwykłym chłopakiem, który potrzebuje trochę miłości, którą nigdy nie został obdarzony.
INNE: 
-Mieszka w instytucie.
-Zazwyczaj w walkach posługuje się podwójnymi sztyletami.
-Zawsze na szyi nosi pierścień z jego inicjałami na cienkim sznurku.
-Stara się codziennie trenować.
-Sam nie posiada jakiegoś zwierzęcia, ale często zajmuje się 
Vladimirem I - grubym kotem własności instytutu.
-trenuje różne sztuki walki  
-interesował się przez chwilę magią, ale później odpuścił.
-boi się świnek morskich, choć nigdy nie powiedział dlaczego
-często gubi swój magiczny kamień [stelę zaś zawsze ma przy sobie]
-ma swój własny motocykl napędzany demoniczną energią. 
-nienawidzi wróżek
-uwielbia Idrys

© Agata | WS
x x x x x x x.